poniedziałek, 10 września 2007

Korea

W piątek rano wróciłem z Konferencji w Korei Południwej. Przez 6 dni siedziałem na wyspie Jeju na samym południu Korei. Zaczeło sie dość przeciętnie, dojechaliśmy ok 23, zgubiono nam bagarze i hotel okazał sie kompletną dziurą. Nawet żelazka w całym hotelu nie było żeby sobie wyprasować koszule. Na drugi dzien, Jeju powiatała nas trzydziesto stopniowym upalem i wilgotnością 200% a nawet nie mielismy się w co przebrać. No ale pod wieczór bagaże dotarły, zmieniliśmy hotel i humory się nam znacznie poprawiły. Było przyjemnie lecz niestety siedzielismy w sterylnych hotelach odizolowani od prawdziwego koreańskiego życia. Ale udało na sie wybrać sie na pare wycieczek obejrzeć ciekawe zakątki Jeju. Raz pojechalismy do głownego miasta Jeju pojesć i popić a raz wspiąć sie na wygasły wulkan na środku wyspy. A poniżej pare fotek a reszta jest w Picasa Web Album.



sobota, 25 sierpnia 2007

porod!!!

nareszcie urodzilam, a raczej urodzilismy:)!!!!! bez obaw, nie ninia! po wielkich bolach i z ogromna pomoca mojego kochanego meza i sister in law, urodzilam essay o aborygenach!!!!
i tu wielki poklon i podziekowania dla wyzej wymienionych.
teraz nareszcie moge zasiasc do embriologii, w koncu egz we wtorek:(
mam nadzieje, ze po bede miec choc chwile dla siebie. wtedy umieszcze/scimy zdjecie:)

wtorek, 21 sierpnia 2007

chwila prawdy

dzis znow bez zdjecia, bo dalej walcze z aborygenami.
ale...stanelam na wage. oczy wylazly mi z orbit i wisialy na niteczkach przez chwile. musialam wiec zawolac szczesnego, zeby sprawdzil, czy waga prawde mowi. niestety tak:( przybylo mi 10kg a ostatnie 3kg w przeciagu 3 tyg. a przede mna jeszcze 3 miechy. jak ja przezyje bez tycia? gorzej, jak przezyje bez jedzenia, zeby nie utyc? jak poskromic wieczny glod i ochote na czekolade???

poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Bleee.....

dzis bedzie bez zdjecia, bo niestety od 3 dni nie robie nic innego, tylko pisze essay o aborygenach. mam dosc, dosc, dosc!!! nie cierpie pisac, tym bardziej o aborygenach. nie, w ogole nie cierpie pisac. splodzenie jednego zdania zajmuje mi 20 min. to dluzej niz szczesnemu zajmuje splodzenie malego bobaska. hmmmm...
ale widze, ze zly humor udziela sie wszystkim domownikom. przed chwila wkurzony szczesny sie wywalil. a ja sie go zapytalam "co sie dzieje?" a on na to "chujek wieje!"... no coz chyba lepiej bedzie, jak wroce do moich aborygenow. bleee
buziaki

piątek, 17 sierpnia 2007

Laureatka "Photo comp"


Natalia wygrała dzisiaj konkurs fotograficzny na temat "Water" tym oto zdjęciem. Szacuneczek i respekcik. Pobiła moje dzieło ktore jest tutaj.
W nagrode dostalismy karnet na $100 w sklepie fotograficznym.
Posted by Picasa

Siekera, motyka , ......

Dawno nic nie pisaliśmy bo niestety byliśmy zajeci. Natalia już musi zakuwać na uniwerku a ja przygotowuje prezentacje do Koreii. Ale troche czasu znalazlem i zmontowałem aparature do produkcji C2 H5OH. Pierwsza próba odbyła sie pare dni temu. Miałem 25L piwa ktore zapomniałem pobutelkowac i sie zestarzało, wiec sostało one przepedzone z całkiem niezłym efektem. Poniżej załaczam pare zdjeć aparatury i procesu produkcyjnego.
Teraz zrobiłem zacier z drożdży gorzelnianych ktore podbno bedą fermętować do 18% stężenia alc. no i jak to sie przepędzi to powinno wyjść około 4L czystego spirytu. Koszta są następujące: 8kg cukru $6, drożdże $12, opcjonalnie $1 na sode aby sobie spiryt poleżakował pomiędzy kolenymi dystylacjami i się pozbył niepożądanych zapachow, i na kwasek cytrynowy aby przełamać cukry przed fermentacją. hmm a 0.5L spirytusu kosztuje ponad $50. Ale koszta nie są tak ważne jak radość samego tworzenia tego napoju.