poniedziałek, 20 sierpnia 2007

Bleee.....

dzis bedzie bez zdjecia, bo niestety od 3 dni nie robie nic innego, tylko pisze essay o aborygenach. mam dosc, dosc, dosc!!! nie cierpie pisac, tym bardziej o aborygenach. nie, w ogole nie cierpie pisac. splodzenie jednego zdania zajmuje mi 20 min. to dluzej niz szczesnemu zajmuje splodzenie malego bobaska. hmmmm...
ale widze, ze zly humor udziela sie wszystkim domownikom. przed chwila wkurzony szczesny sie wywalil. a ja sie go zapytalam "co sie dzieje?" a on na to "chujek wieje!"... no coz chyba lepiej bedzie, jak wroce do moich aborygenow. bleee
buziaki

3 komentarze:

kamila pisze...

coś wisi w powietrzu, nie tylko u Was... powodzenia w pisaniu!

AgaSik pisze...

To napięcie przednarodzinowe zapewne! Szczęsny denerwuje się nową rolą, którą przyjdzie Mu pełnić od listopada:))) A co wspólnego z Twoimi studiami mają aborygeni? Cmok

Anonimowy pisze...

tez sie nad tym wszytskim zastanawiam. zwlaszcza nad tymi aborygenami. cos nie pasuje do pielegniarstwa, nie? moze to mi pomoze w robieniu opatrunkow?
no coz, skoro takie sa wymagania, co zrobic. przynajmnjej poczytam historie au.